Poniedziałek, kolejny dzień wyrwany z kontekstu. Książka, ja i próba życia w tym obskurnym świecie. Chociaż pogoda dziś miała litość i zaświeciło na trochę słońce. Moczydło rano, moczydło po południu. I wieczór tak pusty.

Rzeka podziemia czeka.

A ja na co mam czekać?

Czekam na Ciebie, pamiętam.